Minął kolejny tydzień, a przy tym miesiąc 2019 roku, styczeń był pod tym względem bardzo ciekawy, choćby z tego powodu, że odnotowano największą ilość wpisów potwierdzających wzięcie udziału w Veganuary – przedsięwzięciu, w którym chętne osoby postanawiają przejść na weganizm na jeden miesiąc – może się to wydawać niewiele, ale z badań statystycznych wynika, że 6 osób na 10 biorących udział w wyzwaniu przechodzi na weganizm na stałe. Od 2014 roku już ponad pół miliona osób wzięło w nim udział, więc widać jakie można uzyskać efekty:).

Dla mnie ten tydzień jak i miesiąc były bardzo zajęte, wiadomo każdy z nas czasem zmaga się z problemami, depresją i innymi demonami, w moim przypadku do tego wszystkiego dochodzą jeszcze treningi, skupione wokół tego, że jestem ograniczony urazem kręgosłupa, ogrom pracy związany z tworzeniem e-booka z pat-dream.pl – Patrycja zagwarantuje Wam sporą dawką przepisów, oczywiście wegańskich, do tego sporo wysoko-białkowych, ja obecnie zajmuję się pisaniem tekstów do nowej publikacji.

Co będzie odróżniało tego e-booka od innych? Na pewno zdjęcia i przepisy Patrycji, oprócz tego wszelkie teksty, czy to będzie omówienie Intermittent Fasting, o który tak często mnie pytacie w wiadomościach, czy jakie rośliny są najlepszym źródłem białka – będą poparte źródłami, na samym końcu każdego tekstu zostanie umieszczona bibliografia w postaci publikacji naukowych, która da Wam pewność, że z całych naszych sił chcemy Wam przekazać fakty dotyczące fitnessu oraz weganizmu, a nie tylko i wyłącznie nasze subiektywne opinie, gdyż takich publikacji jest multum.

Może teraz kilka słów o tym, jaki był mój tydzień – pracowity, tak jak wspominałem wcześniej, pracuję jako Lider Zespołu w sporej firmie, do tego staram się, a właściwie nie staram – TRENUJĘ cztery razy w tygodniu, od pięciu miesięcy nie opuściłem ani jednego treningu, do tego pracuję nad e-bookiem, prowadzę kilka osób jako trener, staram się czasem nagrywać filmy na YT, codziennie daję Wam też dawkę newsów ze świata weganizmu (wow, tyle chwalenia się jaki super jestem w jednym zdaniu:D), a wyobraźcie sobie, że wczoraj jechałem 90km po głupie wegańskie babeczki z powodu posta na Instagramie, nawet nie byłem pewien czy będą w moim kraju:D. Oto jednak one – babeczki wegańskie od Asdy:

Dziwnym zwyczajem tutejszych jest wpychanie ultra-słodkiego lukru wszędzie, tutaj więc pomimo tego, że lukier wyglądał na mega słodki mocno się zdziwiłem – za £1.50 dostałem całkiem pyszne babeczki z chemicznym składem.

Upolowałem też kievsa (taki nasz devolay) z serii, o której niedawno pisałem, może jeszcze dzisiaj go spróbuję, np po treningu (tego posta piszę w trakcie), liczyłem jednak na większą ilość produktów, dostępne były jedynie 3:(. Update: Już spróbowałem, takie sobie, osobiście użyłbym innego sosu do środka, np czosnkowego, to co było w środku to trochę pikantna maź:(.

Dzisiaj nadszedł czas na moje cotygodniowe duże zakupy, pojechałem tym razem do Sainsburys, z racji tego, że miałem kupon na 9 funtów, do tego 8 funtów na karcie Nectar, za dzisiejsze zakupy dostałem dodatkowo rabat na 18 funtów na kolejne zakupy. Jaki czas temu pisałem Wam, że kolejne produkty wegańskie wędrują w tym markecie na półki z mięsem, jak i te, które zazwyczaj tych produktów nie posiadały, okazało się, że tak rzeczywiście jest, jogurty wegańskie powędrowały do jogurtów zwykłych, a bezmięsne burgery – obok wołowych.

W Lidlu natomiast dorwałem chlebek białkowy o obniżonej zawartości węglowodanów, nawet nie był taki zły, z dużą ilością wegańskiego sera pleśniowego oraz pomidorem dało się zjeść:)

Pamiętajcie, że cały czas zbieram pomysły o czym, związanym z fitness, dietetyką, weganizmem chcielibyście się dowiedzieć, wszystko oczywiście przy pomocy publikacji naukowych, jeśli macie więc jakieś pomysły – zapraszam do komentowania tutaj lub na Facebooku – zostało już naprawdę niewiele czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *