Mówi się, że weganie nic nie zmienią, że nasze edukowanie ludzi, obrona praw zwierząt nic nie zmieni, jednak każdego dnia daje się zauważyć zupełnie odwrotną rzecz. Coraz więcej osób dokonuje świadomych wyborów żywieniowych, jeszcze 30 lat temu twierdzono, że czerwone mięso jest dla nas zdrowe, dzisiaj wiemy, że równie dobrze można jeść azbest, 3 lata temu gdy zaczynałem swoją przygodę z weganizmem dostępność produktów bez składników pochodzenia zwierzęcego była bardzo słaba, dzisiaj mamy coraz więcej w pełni roślinnych artykułów.

W 2015 roku podczas przeprowadzania mojego eksperymentu żywieniowego, w którym po raz pierwszy byłem weganinem (właściwie gdy byłem na diecie roślinnej, gdyż nie myślałem wtedy o dobru zwierząt, lecz o własnym zdrowiu) półka z produktami „free from” (bez alergenów, często więc i też wegańskie) zajmowała jedynie trzy półki z ośmiu jednego regału, dzisiaj jest to 5 regałów z produktami wegańskimi, bez glutenu, bez mleka oraz bez jajek.

Coraz więcej marketów wprowadziło czysto wegańskie linie gotowych posiłków, między innymi „Wicked Kitchen” w Tesco, „No Bull” w Icelandzie, a ostatnio w Marks & Spencer – seria Plant Kitchen, którą widzicie na zdjęciu poniżej, załączyłem również ceny tych produktów, nie są to niestety rzeczy tanie, przynajmniej jak dla mnie, totalnego sknery, ale też nie porażają tak bardzo jak seria „Beyond Meat”, chciałbym tylko zaznaczyć, że produkty z serii „Plant Kitchen”, które widzicie na zdjęciu to nie całość z M&S, a jedynie 1/3 tego, co jest dostępne:).

Edukacja sprawia, że nawet ludzie jedzący mięso starają się je ograniczać, wybierać zdrowsze roślinne opcje w restauracjach, dzięki czemu popyt na takie produkty, dania gotowe i nie tylko cały czas rośnie, a my weganie – zacieramy tylko ręce:). Kto 15 lat temu mógłby pomyśleć, że wybór mleka roślinnego będzie tak wielki jak dzisiaj – ryżowe, owsiane, sojowe, z orzechów laskowych, nerkowców, kokosowe, dla baristów etc, a przemysł mleczny będzie tak potwornie bał się rosnącego ich rynku, że będzie forsować wprowadzenie zakazu korzystania z nazwy „mleko”, pomimo, że ich produkt z mlekiem ma niewiele wspólnego, gdyż jest to owoc gwałtu krowy, odebrania jej dziecka, wykorzystania jej, często aż do śmierci z wycieńczenia w przypadku hodowli przemysłowej, następnie, o ile nie padła wcześniej, zabicia po upłynięciu ¼ jej naturalnej długości życia.

Dlatego moi drodzy weganie, rozpowiadajcie prawdę, edukujcie ludzi, tak długo, aż nikt nie będzie wiedział co tak właściwie oznacza słowo „weganizm”, gdyż po prostu będzie to norma, czyli tak jak powinno być na początku.

2 Replies to “Blog #41 – Weganie i tak nic nie wskórają”

  1. Dokładnie, coraz większa dostępność vege opcji to dobry kierunek i dobry znak 👍 smacznego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *