Witam, ten tydzień był całkiem zajęty, jednak z okazji mojego czterdziestego wpisu typowo blogowego niespodzianka dla Was – super prosty przepis na wegańskie ciastka z poczwórną (tak, poczwórną!) czekoladą, czyli kakao w cieście oraz trzy rodzaje czekolady:).

O tym jednak później, żebyście jeszcze trochę przebrnęli przez kilka linii moich wypocin, z racji tego, że denerwowała mnie już lampa w kuchni, która dawała stanowczo za mało światła, a ja lubię oczojebne lampy wymieniłem ją, do tego na żarówki, które zużywają mniej prądu, a są niesamowicie jasne. Jeśli nikt Was nie kocha, ale macie statyw do kamery na zdjęciu widać, jak możecie go użyć by zdjąć starą lampę nie wyrywając jej z kabli, nawet jak trochę waży;).

Moje plastikowe pojemniki, które mam od około 7 lat już są praktycznie zużyte, lata podgrzewania w mikrofali, używania do sosów pomidorowych całkowicie je wyrobiły, jednak oczywiście z racji powiększania swojej świadomości ekologicznej zainwestowałem w opakowania zastępcze, teraz jednak już szklane z bambusowymi pokrywkami, dostępne są one w Ikea, cena bardzo przystępna, gdyż tylko £2 za jeden pojemnik (niestety pokrywkę trzeba kupić osobno).

W tych pojemnikach przygotowałem pierwsze kolacje na ten tydzień, w tym tygodniu będzie to curry z soczewicy z papryką, do tego ryż (dwa rodzaje z resztek, które mi się ostały w szafkach) z prażonym czarnym sezamem. Na lunche taki dość typowy mój mix, czyli komosa ryżowa, czarna fasola, ciecierzyca, kukurydza, jarmuż, papryka, młody groszek oraz hummus, pyszne, dużo surowego oraz dużo białka.

Kilka osób pytało się mnie jakim cudem potrafię każdego dnia jeść to samo – przede wszystkim są to tylko moje dwa główne posiłki, jeden w pracy, drugi w domu, zjadam ich 5-6 dziennie, pozostałe rzeczy, które jem na co dzień to pestki dyni, orzechy różnego rodzaju, świeże owoce, pełnoziarniste pieczywo, masło orzechowe etc, często gości u mnie tofucznica, którą uwielbiam, tak czy inaczej jednak w dni powszednie jem dość restrykcyjnie i nie przywiązuje zbyt dużej wagi do smaków, od tego są weekendy, gdy jestem w stanie przygotować nieco więcej, choć i na to coraz częściej brakuje mi czasu. A co do pytania czy posiłki zachowują świeżość – tak, wystarczy włożyć je do najniższej półki w lodówce, działa, przynajmniej w moim przypadku:).

Tak w ogóle macie czasami smaka na pewną rzecz? Mnie ostatnio wieczorem chwyciło na ponad 1.5kg kalafiora, który jadłem podczas pracy przed komputerem:).

No dobra, teraz to co obiecałem, czyli przepis na ciastki:D nie podam tutaj wartości odżywczych bo to sam tłuszcz oraz cukier, jedno ciastko ma z tryliard kalorii, ale co tam, raz na jakiś czas nie zaszkodzi:)

Składniki (na 10-12 ciastek):
½ szklanki białego cukru
¾ szklanki brązowego wilgotnego cukru
1 łyżeczka soli
½ szklanki roztopionego oleju kokosowego
¼ szklanki mleka roślinnego
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
Półtorej szklanki mąki
½ łyżeczki sody
Łyżka kakao
60g czekolady słodkiej (bezmlecznej)
60g czekolady gorzkiej
60g czekolady białej

Do miski przesypać cukier, sól oraz wlać roztopiony olej kokosowy, dokładnie wymieszać, następnie dodać mleko roślinne i ekstrakt z wanilii, również dokładnie wymieszać, przesiać mąkę, kakao, sodę, ponownie wymieszać, posiekać czekoladę, dodać do ciasta i wymieszać. Przykryć miskę oraz wstawić do lodówki na pół godziny.

Następnie należy rozgrzać piekarnik do 180 stopni, uformować kulki przy pomocy gałkownicy do lodów i rozłożyć w dużych odstępach od siebie na pokrytej papierem do pieczenia blaszce, pieczemy 12-15 minut, aż ciastka się spłaszczą, a brzegi lekko stwardnieją, pamiętajcie, by ciasta zdjąć z papieru dopiero gdy będą zimne.

Smacznego:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *